Kalendarium

<< Listopad 2017 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930

MCK SOKÓŁ TV

MY, MAŁOPOLANIE
MY, MAŁOPOLANIE - koncert laureatów 40. Małopolskiego Festiwalu ...
Odsłon69Zobacz więcej ...
III Kongres Kultury Regionów

III Kongres Kultury Regionów

NOWORODAK, czyli transmisyjna płodność dziedzictwa ...
Odsłon698Zobacz więcej ...
Karpaty OFFer 2017

IX Międzynarodowy Multimedialny Festiwal Sztuki - Małopolska Karpaty OFFer

Odsłon379Zobacz więcej ...
Konferencja prasowa

Konferencja prasowa przed koncertem Szczawnickiego Chóru Kameralnego

Odsłon380Zobacz więcej ...
Święto Dzieci Gór 2017

25. Święto Dzieci Gór (18 filmów)

Odsłon617Zobacz więcej ...

Danuta Szaflarska odeszła do innego świata...

Danuta Szaflarska odeszła do innego świata...

W niedzielę (19 lutego 2017) w Warszawie w wieku 102 lat zmarła Danuta Szaflarska. Na stronie internetowej Teatru Rozmaitości napisano: „W imieniu rodziny oraz całego zespołu TR Warszawa informujemy, że dzisiaj po południu odeszła Danuta Szaflarska – aktorka TR Warszawa, wybitna polska aktorka teatralna i filmowa. Danuta Szaflarska była w zespole TR Warszawa od 2010 roku”. Artystka pochodziła z Sądecczyzny (z Kosarzysk). Jako kilkunastoletnia dziewczynka debiutowała na scenie w sądeckim SOKOLE.

Wielokrotnie o tym mówiła. W roku, kiedy skończyła 100 lat, sala multimedialna w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ w otrzymała Jej imię. Świadczy o tym odsłonięta wówczas pamiątkowa tablica, zaprojektowana przez Zdzisława Tohla. Wówczas też Artystka została uhonorowana Złotą Odznaką Krzyż Małopolski za zasługi dla województwa małopolskiego. Podczas tego wieczoru w sierpniu 2015 r. Aktorka w rozmowie z Małgorzatą Brodą opowiadała o swojej drodze z małej podpiwniczańskiej wioski w świat.
Dwa lata wcześniej ponad dwustu miłośników kina obejrzało u nas po raz pierwszy dokumentalny film „Inny świat” i wzięło udział w spotkaniu z Danutą Szaflarską. Ten wieczór zaszczycili też reżyser Dorota Kędzierzawska i autor zdjęć Arthur Reinhart.
Trwający 97 minut dokument ma jedną bohaterkę i narratorkę: Danutę Szaflarską. To ona opowiada, a w tle pojawiają się liczne fotografie, z archiwum rodzinnego i innych źródeł, będące ilustracją do relacji sędziwej damy, której przeżyciami można by obdzielić kilka osób.
- Witojcie, barz rada Wos widze. Chcecie co bym Wom cosik opowiedziała – tak gwarą typową dla naszego regionu rozpoczyna w filmie swoje zwierzenia Danuta Szaflarska. Gwarą też żegna się z widzami. A w środku mamy wydarzenia ułożone klatka po klatce.
Z wielką miłością mówi bohaterka o swoich Kosarzyskach, gdzie w roku 1915 przyszła na świat. Wspomina swoich ukochanych rodziców, zmarłą wcześnie siostrzyczkę i brata, którego zabrała wojenna zawierucha. Przywołuje koleżanki i kolegów, z którymi przez prawie dziesięć lat biegała boso po drapach i paryjach wioski, po potokach i łąkach. Nie jest to przywoływanie rajskiej krainy mlekiem i miodem pachnącej, bo przecież w tym zakątku żyło się ludziom biednie. Opowiada o Kosarzyskach jako o miejscu, dokąd ją zawsze z Warszawy ciągnie, do drewnianego domku, który wybudowała. Martwi się, że z grona rówieśników, przyjaciół z lat dziecinnych i aktorów, z którymi niegdyś pracowała, tylko ona pozostała na tym świecie, a reszta kibicuje jej gdzieś z wysoka…
Wspomina także Nowy Sącz, gdzie uczęszczała do gimnazjum, skąd potem wyruszyła w dalszą drogę. Jak Sącz – to i SOKÓŁ, na którego scenie debiutowała (podobnie jak Zofia Rysiówna za sprawą Bolesława Barbackiego, malarza i miłośnika sztuk teatralnych). Ten fragment filmu wzbogacony został archiwalnymi fotografiami z naszych zbiorów: na pierwszej mamy operatornię naszego kina oraz jej legendarnych mistrzów: Franciszka i Mieczysława Górskich, na drugiej – przedwojenny budynek SOKOŁA.
A dalej wędrujemy z Panią Danuta do Krakowa, Warszawy, do Wilna, gdzie zastała ją wojna. Później znowu jesteśmy w Warszawie, gdzie młoda aktorka, opiekująca się maleńką córeczką Marią, przechodzi koszmar okupacji i 63 dni powstania warszawskiego…
Dawno nikt tak realistycznie, momentami wręcz naturalistycznie, nie opowiadał o bombardowaniach, o „grubych bertach” i „krowach” które burzyły stolicę, paliły domy i zabijały tysiące ludzi, cywilów i powstańców… A później skupiamy się na latach powojennych, na karierze aktorki, na kolejnych filmach, począwszy od „Zakazanych piosenek” i „Skarbu”, a skończywszy na „Pora umierać” i „Pokłosiu”… Skupiamy się też na rolach teatralnych. W tych pięknie wypowiadanych zdaniach aż skrzy się od dowcipu i humoru, tragedie przeplatają się z komediami, widać, że bohaterka ma spory dystans do siebie, do innych ludzi, do wielu wydarzeń.
 


****
 

Po projekcji, która odbyła się w ramach projektu „Polska Światłoczuła” (podobne wydarzenia miały miejsce w Piwnicznej-Zdroju i Starym Sączu), w sali multimedialnej MCK SOKÓŁ Danutę Szaflarską i twórców filmu zasypano lawiną pytań. Pani Danuta – jak zawsze w znakomitej formie, choć kilka miesięcy wcześniej przeszła operację biodra – cierpliwie i z uśmiechem na twarzy odpowiadała. Ciekawym i nieznanym wątkiem w jej życiu była przyjaźń z ks. Jerzy Popiełuszką.
- Przez 40 lat byłam niewierząca – powiedziała aktorka. – On mi przywrócił wiarę, choć do niczego mnie nie przymuszał. On to zrobił własnym przykładem życia. Bywał u mnie m.in. w domu w Kosarzyskach. Jureczek był wspaniałym człowiekiem.
 
 

****

Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 r. w Kosarzyskach koło Piwnicznej. Z tej wioski pochodził jej ojciec, a mama - z Krakowa (oboje nauczyciele). Debiutowała w sądeckim Teatrze Towarzystwa Dramatycznego. Kierował nim wybitny malarz Bolesław Barbacki, który odkrył też talent Zofii Rysiównej. Jedną z pierwszych sztuk, w której wystąpiła mała Szaflarska, był… „Tomcio Paluch”. Studia pani Danuta ukończyła w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie (wcześniej rozpoczęła Wyższą Szkołę Handlową, na szczęście - dla polskiej kultury – zarzuciła pomysł, by zostać ekonomistką). Występowała na scenach w stolicy, w Wilnie, w Krakowie i Łodzi. W czasie wojny razem z mężem brała udział powstaniu warszawskim. Ma w swoim dorobku zawodowym setki ról, udział w kilkudziesięciu filmach.
Nigdy nie zapominała o Sądecczyźnie. Bardzo chętnie przyjeżdżała do rodzinnych Kosarzysk, do Piwnicznej-Zdroju i Nowego Sącza. W roku 2009 często gościła w naszym mieście z racji zdjęć do filmu „Janosik. Prawdziwa historia”. Sądeczanie rozpoznawali na ulicę jej charakterystyczną drobniutką sylwetkę bielutkiej jak gołąbek damy, kłaniali się na ulicach, przekazywali wyrazy szacunku i uznania. Film wielkiego sukcesu nie odniósł, został chłodno przyjęty nie tylko przez krytyków, ale także przez publikę. Ale jej rola babci Janosika zapadła widzom w pamięci.
Danuta Szaflarska uczestniczyła w premierze tego dzieła w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ. Znalazła się na zbiorowym pamiątkowym zdjęciu, które ozdobiło okładkę miesięcznika „Sądeczanin”. W środku wrześniowego numeru z roku 2009 można znaleźć jej dłuższą wypowiedź pt. „Benefis po ...82 latach”: „Mam coś wspólnego z Janosikiem. Po pierwsze, podobnie jak on, urodziłam się jako poddana cesarza Austro-Węgier. Po drugie: też pochodzę z gór, przyszłam na świat w Kosarzyskach, do dziś mam tam dom. Premierę odebrałam ze wzruszeniem z uwagi na to, że – trudno uwierzyć! – właśnie tu, w „Sokole”, w 1927 r., debiutowałam na scenie, pod opiekuńczym okiem Bolesława Barbackiego w przedstawieniach: „Horsztyński” Juliusza Słowackiego (jako Michaś) i potem w „Tomciu Paluchu” wg braci Grimm. Po ówczesnej premierze podszedł do mnie dziennikarz i zapytał: „Jak ty masz na imię, dziecko?”.„Jak czekoladka” odrzekła rezolutna dziewczynka, a wszystko to znalazło się w gazecie, w recenzji z przedstawienia. Teraz w rodzinnych stronach zostałam babcią Janosika, leżeliśmy razem na łące, patrząc w niebo. Spełniło się moje ogromne marzenie i mogę teraz spokojnie umrzeć”.
 


*****
 

Mimo upływających lat, zawsze była pełna energii, w ostatniej dekadzie praktycznie co roku zapraszana do udziału w nowych filmach. Grała też w spektaklach teatralnych. Podczas wspomnianego spotkania w MCK SOKÓŁ (które prowadził filmoznawca Karol Szafraniec) -  skromnie ukryta na widowni -  towarzyszyła jej córka Maria. Ta sama niegdyś maleńka Marysia, którą udało się ocalić po klęsce powstania warszawskiego.
- Kule śpiewały nam  wielokrotnie nad głową – mówiła wtedy Pani Danuta – ale ja zawsze miałam szczęście, że nas omijały.
Zapytana o receptę na długowieczność, odpowiedziała krótko: - Trzeba się cieszyć każdy dniem, radować się życiem, trzeba kochać ludzi, lubić to, co się zawodowo robi…
Tylko tyle i aż tyle!

Więcej o Danucie Szaflarskiej...


Rozmowa z Danutą Szaflarską...

 

 

Fot. PG, LW

Rok 2015

Rok 2013





 

Dodaj na Wykop Dodaj na Facebook Dodaj na Blip Dodaj na Flaker Dodaj na Śledzika
- A A A +
DrukujDrukuj
E-mailE-mail
Wróć ...
[X]

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi
ustawieniami przeglądarki. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.