Kalendarium

<< Maj 2012 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

MCK SOKÓŁ TV

XXX Konkurs DRUZBACKA w Podegrodziu (1)

Jubileuszowe wspominki. Autorzy: Monika Kurzeja, Wiesław Żygłowicz.

Odsłon6Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (1)

Zespół KAGAMI. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon32Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (2)

Zespół Galimatias z Żabna. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon28Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (3)

Zespół Tuptusie, gr. młodsza, Tarnów

Odsłon28Zobacz więcej ...
Zapraszamy do operalni

Operalnia to jest to!. Autor: Paweł Dąbrowski.

 

Odsłon818Zobacz więcej ...

Od Mystkowa do Sarajewa

Na tle błękitnych gór, na których pasą się baranki jak obłoki i nad którymi lecą obłoki jak baranki, za niewielkim brzozowym płotkiem, obok chaty dziadka Macieja MYSTKOWIANIE, tegoroczni gospodarze Święta Dzieci Gór rozpoczęli w poniedziałkowy wieczór koncerty dni narodowych.
Zanim jednak głosy, instrumenty, nogi i uśmiech poszły w ruch odwiecznym - chciałoby się powiedzieć – rytuałem Józek Broda przywitał widzów, grupę instruktorów biorących udział w XI Ogólnopolskich Warsztatach Instruktorskich i przedstawił radę artystyczną. Od strony artystycznej tegoroczne występy oceniają: Aleksandra Szurmiak Bogucka, Benedykt Kafel, Janina Kalicińska, Pedro Alonso Palacios Vargas (Meksyk) oraz państwo Gustel i Siegfried Verbeelen z Belgii.

Choć przez zasłony wciąż przebijają promienie zachodzącego słońca, na scenie zapada umowny wieczór. Dzieciska się zbierają na gościnnym podwórku u dziadka Macieja, bo chcą się pobawić. Ale jest też inny powód. Czas szczególny – zbliżają się Zielone Światki. Trzeba chałupę umaić. Spotkanie pokoleń staje się okazją do wspólnej zabawy ale i nauki tego, co tradycyjne, tego co powoli odchodzi wraz z takimi ludźmi jak dziadek Maciej. Dziadek Maciej uproszony przez małych, biało ubranych chłopców i dziewczynki w różowych sukieneczkach przygrywa im do zabawy. Gdy Ciuciubabka próbuje właśnie złapać kolejne dziecko wchodzi muzyka i nieco starsi Mystkowianie ubrani w stroje ludowe.

fot. Sylwester Adamczyk

Młodsze dzieci schodzą nieco na plan dalszy. Scenę zajmują Ci starsi, dzięki temu zespół może zaprezentować bardziej doświadczonych jak i tych, którzy się dopiero uczą trudnej sztuki scenicznej. Tańce (tramelka, poleczki, krakowiak) przeplatają się teraz z zabawami (mietlorz, szewc, konik). Przyśpiewki i popisy taneczne grupy chłopaków, a po chwili scenę śpiewem i tańcem gospodarnie zajmują dziewczynki.

Do Krzyżoka dziadek Maciej prosi najstarszą z dziewcząt, by po kilku taktach oddać partnerkę jednemu z chłopaków. Taki mały symbolik goleniowej „sztafety” tradycji, umiejętności, umiłowania tańca. I czas i scena dla najmłodszych tańczących w kółecko, oraz wspólna cięta polka, po czym brzozowe gałązki wędrują do rąk dzieci i powiewają zielona nadzieją na pożegnanie nowosądeckiej publiczności.

Coraz bardziej swojsko dzieje się na hali, gdy rozbrzmiewają pierwsze w tym roku koncercik Józka Brody na listku i na drumli. Występ LOLA z Bośni i Hercegowiny zostaje otwarty kompozycją starogradzkich tańców muzułmańskich Bośniaków z Sarajewa. Chłopcy ubrani na wschodnią, turecką modłę w czarnych spodniach i kamizelkach, przepasani, w białych koszulach i z charakterystycznymi stożkowatymi czapeczkami ozdobionymi chwostami. Dziewczyny w pastelowych powłóczystych spodniach mocno kojarzących się z orientem, białych koszulach chustach na czerwonych czepcach i kubraczkach.

Drugi taniec, Glamocz jest niezwykły, bo płynie przez scenę bez muzyki. Dziewczęta i w chłopcy w tonacji czarno biało brązowej. Słychać jedynie uderzenia stóp o scenę przy akompaniamencie dużych metalowych kółek, niby olbrzymich cekinów, którymi obszyte są stroje dziewcząt. O czasu do czasu rozbrzmiewa hasło, którym prowadzący zmienia układ taneczny. Wydaje się, że siła płynąca z estrady narastała wraz z każdym kolejnym uderzeniem o deski, by wybuchnąć owacją, gdy ten niepokojący rytm kończył się nagle.

fot. Sylwester Adamczyk

Na scenie dominuje teraz biel z elementami czerni i czerwieni. Taniec Vlasic prawosławnych bośniackich pasterzy jest żywy, oparty na drobnych kroczkach i podskokach. Aż prosi się by klaskać do rytmu i tak właśnie reaguje nowosądecka publiczność.

W ostatnim tańcu trzy struny instrumentu zwanego Lindo opanowują scenę, a wydaje się, że po części również i umysły widzów. Jeden z chłopaków siada na zydelku i gra. Lindżo kształtem przypomina trochę gęśle, ale dźwiękiem przypomina… Lindżo. Muzyka jest prościutka, opata na kliku dźwiękach a zarazem bardzo rytmiczna i niepokojąca. Jakby chciała zahipnotyzować tańczących i oglądających. Wokół grajka najpierw tańczą chłopcy, potem dołączają do nich dziewczęta, by zawirować wspólnie. Lindo milknie, i wydaje się, że tuż przed gromkimi brawami, słychać oddech ulgi wśród publiczności.

Kamil Cyganik
Wróć ...