Kalendarium

<< Maj 2012 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

MCK SOKÓŁ TV

1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (1)

Zespół KAGAMI. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon6Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (2)

Zespół Galimatias z Żabna. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon5Zobacz więcej ...
Zapraszamy do operalni

Operalnia to jest to!. Autor: Paweł Dąbrowski.

 

Odsłon792Zobacz więcej ...
Barwny świat Krzysztofa Bojarczuka

Rozmowa z Krzysztofem Bojarczukiem. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon145Zobacz więcej ...
VII LABIRYNT HISTORII  'Moskwa 1612' (2)

Koncert Jurija Bejchuka. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon135Zobacz więcej ...

DZIEŃ RUMUŃSKO-LACHOWSKI

Pierwszy wieczorny koncert narodowy XV „Święta Dzieci Gór” na hali sportowej nad Kamienicą Józef Broda rozpoczął od gestu, który nazwał „lampką nadziei”. Kilkanaście sekund ciszy, gdy zgromadzeni na widowni mogli za prowadzącym dotknąć głowy - by myślą i serca - by czuciem wysłać poprzez wyciągniętą dłoń odrobinę duchowego światła w stronę tych, którzy cierpią po starcie najbliższych. „Bo trzeba umieć współczuć, zatrzymać się i zapłakać z tymi, którzy płaczą”.
Pierwszy koncert, a zatem pierwsze przywitanie i prezentacja Rady Artystycznej. W tym roku występy będą oceniać: Mirosława Bobrowiska, Aleksandra Bogucka, Janina Kalicińska, Benedykt Kafel, Amerykanie: Mary Bee Jensen i Leonard De Wayne Young, państwo Güstel i Siegfred Verbeelen z Belgii oraz najpopularniejszy, sądząc po intensywności owacji Pedro Alonso Palacios Vargas z Meksyku.
Podczas zapowiedzi występu zespołu MAŁA HELENKA, został również przedstawiony jego współtwórca, obecny na widowni ksiądz prałat Jan Pancerz. Prowadzący zaprosił nas teraz na kwietną, pachnącą, rozedrganą śpiewem ptaków łąkę. Na scenie pojawiły się dzieci z Chełmca i Nowego Sącza.

MAŁA HELENKA
Najpierw weszły dziewczęta ubrane w tzw. jadwisie, proste sukienki, o pastelowych kwiecistych wzorkach. Zaraz za nimi wbiegli chłopcy w białych koszulach i spodniach, niektórzy mieli wysokie buty z cholewami, ale większość, podobnie jak dziewczęta, kierpce na wełnianych, grubych skarpetach. Chłopcy wciągnęli wózek, na którym siedział jeden z nich i zaczęło się typowe, radosne przekomarzanie. Gdy chłopcy na chwilę wyszli, dziewczęta zebrały kwiaty i zioła ze scenicznej łąki.
Jedna z dziewczynek zagrała na skrzypkach. Śpiew, a potem walczyk na prośbę pozostałych. W końcowe dźwięki tańca „wjechali” chłopcy znaną piosenką o pociągu, który jedzie z daleka. Tym pociągiem „przyjechała” również część muzykantów. Pozostali członkowie kapeli MAŁEJ HELENKI wyszli zza kulis i teraz zaczęła się wspólna zabawa chłopców i dziewcząt przy dźwiękach muzyki.
„Szewc”, „Ciuciubabka”, chwila wytchnienia, podczas której dziewczęta uplotły wianki. Teraz w ich rękach pojawiły się inne rekwizyty, małe gałgankowe laleczki imitujące dzieci, pielęgnowane przez małe aktorki. Chłopcy, jakby pozazdrościli zabawy i sięgnęli po przedmioty charakterystyczne dla nich, na ich ramionach pojawiły się kije, a jeden z aktorów rozpoczął regularną wojskową musztrę.
Na zakończenie wspólna zabawa w „szczura” i bardzo uprzejme podziękowanie „muzyce”. Ponieważ jednak okazało się, że dzieci-gąski boją się wilka złego, najstarsza, która w jednej z wcześniejszych zabaw odegrała rolę ubogiej pasterki, wyprowadziła całe roześmiane „stado” za kulisy przy ostatnich dźwiękach kapeli. Wilk złapał tylko jedną dziewczynkę-gąskę i… dzielnie zniósł ją ze sceny.

CUNUNA ARDEALULUI
Pierwszy taniec zespołu rumuńskiego, pochodzącego z Transylwanii (Siedmiogród) to dominacja na scenie czerwieni i bieli. Czterech chłopców (prawie mężczyźni) i sześć dziewcząt (prawie kobiety), które w pewnym momencie zostały na scenie same, zaprezentowali tańce z regionu Oltenia.
Po nich na scenie pojawiło się dwóch chłopców, miejsce czerwieni w ich strojach zajęła czerń butów z cholewami i wzorów na koszulach. Jedynym elementem barwnym były zdobienia czarnych szerokich pasów. Chłopców na scenie zaczęło przybywać. Pojawili się dwaj następni, potem czterej najstarsi. Wszyscy prezentowali tańce młodzieży z Siedmiogrodu, bardzo rytmiczne, pełne uderzeń dłonią w dłoń i dłońmi w cholewy butów. W pewnym momencie ten rytm, uzupełniony uderzeniami obcasów w drewnianą estradę, był jedynym dźwiękiem. Wszystko znakomite technicznie, wytrenowane perfekcyjnie.
Znów wchodzą dziewczęta ubrane w białe bluzki z spódnice z wzorami jak na bluzkach chłopców, przepasane barwnymi pasami. Taniec „Sucitoarea” z Faleacul zwany również obrotowym albo kręconym, a następnie w rękach wszystkich tańczących pojawiają się krótkie, białe, drewniane pałki. To ”Cluj”, taniec bardzo widowiskowy, dający znakomite wrażenia dźwiękowe.
Kapela składająca się z dwóch akordeonów, skrzypiec i bębna zostaje na estradzie sama, prezentując interpretacje melodii ludowych.
Zmiana w strojach tańczących. Wszyscy mają teraz czarne kamizelki, a na głowach chłopców pojawiają się czarne czapki. Ta czerń zostaje niejako złamana czerwonymi kwiatami we włosach dziewcząt i przy nakryciach głowy chłopców. Występ rumuńskiego zespołu kończą „Niesiony”, nizinny taniec siedmiogrodzki i tańce z doliny rzeki Aries.
Niemal pełna sala widowiskowa gromkimi brawami podziękowała gościom z Rumunii. Na takie same uznanie mogły liczyć MAJERANKI i dzieci z portugalskiego RANCHO FOLKLÓRICO INFANTIL E JUVENIL DE BALASAR, którzy swoimi występami zapowiedzieli kolejny podhalańsko-portugalski dzień narodowy.
Tradycją wieczornych koncertów był zawsze czas, gdy publiczność mogła zatańczyć wraz z gospodarzami wieczoru. W poniedziałek jednak tego zwyczaju zaniechano. Wspólnej zabawy na zakończenie występów nie będzie również we wtorek i środę.
Poniedziałkowy wieczór zakończyła oczekiwana przez wszystkich, którzy zakupili bilety lub karnety, loteria.

Kamil Cyganik

Wróć ...