Kalendarium

<< Maj 2012 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

MCK SOKÓŁ TV

1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (1)

Zespół KAGAMI. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon6Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (2)

Zespół Galimatias z Żabna. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon5Zobacz więcej ...
Zapraszamy do operalni

Operalnia to jest to!. Autor: Paweł Dąbrowski.

 

Odsłon792Zobacz więcej ...
Barwny świat Krzysztofa Bojarczuka

Rozmowa z Krzysztofem Bojarczukiem. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon145Zobacz więcej ...
VII LABIRYNT HISTORII  'Moskwa 1612' (2)

Koncert Jurija Bejchuka. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon135Zobacz więcej ...

Koncert finałowy XVI Święta Dzieci Gór

Daj chleba powszedniego

Zima. Przez świat przebiega okrzyk: „Babamarta, Babamarta, uciekajcie żmije i jaszczurki…” a zaraz za nim mknie: „Na Grzegorza śnieg do morza…”, „Na jor idzie…”
Strzał z bata tnie duszę na pół. To pękają lody pod mostami, a ich drobne kawałki spływają dźwiękiem ekwadorskiej harfy, muszelek i keny.

Nad zoranymi zagonami płynie wielogłosowe „Pasie sioj!” jak łkanie spragnionej pługa ziemi.
Łorali go hej, nasi pachołcy
a mieli konie branne.
Łorali, łorali, tata się im dziwoł
A nad nimi hej, a nad nimi hej!
Sko
wronek pieknie spiywoł.

I już słyszymy szelest padających w skiby pszenicy, żyta, jęczmienia. I jeszcze ten szelest nie umilkł, a już słychać źwink kosy pod wprawnym ruchem osełki i milczące, pogodzone ze swym losem łany zbóż kładą się, gdy idą bezlitosne ostrza.
Bo gdy łan dojrzeje, to pachnie świeżym chlebem…
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
Daj każdemu
Daj nam na każdy czas, daj chleba
Panie niech duch Twój modli się we mnie
Bo życie pachnie jak chleb
Bo życie może być jak chleb.
Dwanaście snopków-apostołów niesie dobrą nowinę: Nastał chleb! A ostry nóż dopełnił jego przeznaczenia. Ofiara spełniona i nikt już nie będzie głodny. Chleb najpiękniejszy, bo chleb podzielony idzie w świat. Chleb najpiękniejszy, bo chleb podzielony, który przyjmujących jego cząstkę, połączy w jeden bochen przyjaźni.
Taki obraz w „Prologu” finałowego koncertu Święta Dzieci Gór, namalowali słowem, gestem, sobą mali górale ze wszystkich gór świata. Ta pierwsza część, otwierająca, zawsze jest inna, zawsze jest owocem tego i tylko tego Festiwalu, którego koniec zaczyna się tym „Prologiem”.


A potem wszystko, jak co roku, a jednocześnie zawsze inaczej, bo choć każdy koncert finałowy zawiera w sobie tzw. „Kamractwo”, to tańce narodowe wykonują wspólnie zawsze inne dzieci, a i kraje nie licząc Polski nieczęsto się powtarzają.
Każdego roku jest „Defilada”, ale wciąż na tablicach inne nazwy zespołów i flagi powiewają każdego roku inne i inne dzieci odbierają cepeliowskiego baranka, słodycze, zdjęcia grup. Defiladą dochodzimy do części oficjalnej. Antoni Malczak, dyrektor Festiwalu, zawsze stara się podziękować każdemu, kto miał choćby najdrobniejszy wkład w organizację Święta Dzieci Gór, wita gości. Zdarza się, że przywitani goście również powiedzą kilka słów. Niektórych znamy dobrze, inni przychodzą i odchodzą, by następni mogli przez chwilę ogrzać się słońcem na dziecięcych górach.
A jak już wszystko powiedzą ci, co mają coś do powiedzenia i ci, co niekoniecznie, przychodzi zawsze bardzo uroczysta chwila. Odsłaniana jest jedna z dwunastu niewiadomych kolejnego Festiwalu. Tegoroczni gospodarze (PIĄTKOWIOKI) oddają kostur do trombity gospodarzom przyszłorocznym (MALI MYSTKOWIANIE).
Czwarta część, „Prezentacje” to podsumowanie całego tygodnia. Czas dla każdej grupy. Ostatnia możliwość wyrycia w pamięci widzów engramu, śladu, który pozostanie… No właśnie… Na długo pozostanie ślad w naszej pamięci po XVI Święcie Dzieci Gór?

Dzień się nachylił. Baskijskie txistu daje sygnał i wszystkie instrumenty Święta Dzieci Gór wyprowadzają na scenę i wokół niej wszystkie zespoły Święta Dzieci Gór. Wspólną Polkę „hop-hop” przerywa wołanie: „Kraina Narnari!!!” i strumień gruzińskich dziewcząt rzeźbi sobie koryto wśród dzieci ustawionych na scenie, kaskadami w rytm bębna spływa ze schodów.
Życie rzeką, życie ptakiem
czas ci szybko mija
czas ci daje, czas odbiera
miłość nie przemija
Jestem, mam, dam
Daj drugiemu
Nie trać ducha
Bo nie jesteś sam.
A gdy pieśń o przemijaniu przemija, wszystkie kapele stają na scenie, a dzieciska siadają. Zatrzymaj się chwilo!|
Boże, Boże wielki tyś siła i tarcza,
kto przy Tobie nic się nic nie boi, duszo ma!
Tys miłość i wiara, kto miłości wierzy,
wszecko iji powierzy, duszo ma!
Róg! A gdy milknie, rozbrzmiewa znana melodia „Barki” w tradycyjnym, ekwadorskim brzmieniu i… wypływamy wszyscy razem,
łowić serca na morzach dusz ludzkich.
Trombita. Jak niepokoi ten dźwięk, który zawsze zaczyna ale i kończy! Jednak… Nie! To jeszcze nie koniec!
Idzie łowczor groniem
Pod zielonym piórem.
Piórko się mu chwieje,
Dziywczyn się mu smieje.
Nie śmiej się dziyweczko
Że koszulka brudno
Na wysokich groniach
ło wodziczkym trudno.
Trombita. Znów! Ale tym razem… Tak. To już…
Koniec.
Do zobaczenia za rok!

Kamil Cyganik

Wróć ...