Kalendarium

<< Maj 2012 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

MCK SOKÓŁ TV

1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (1)

Zespół KAGAMI. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon6Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (2)

Zespół Galimatias z Żabna. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon5Zobacz więcej ...
Zapraszamy do operalni

Operalnia to jest to!. Autor: Paweł Dąbrowski.

 

Odsłon792Zobacz więcej ...
Barwny świat Krzysztofa Bojarczuka

Rozmowa z Krzysztofem Bojarczukiem. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon145Zobacz więcej ...
VII LABIRYNT HISTORII  'Moskwa 1612' (2)

Koncert Jurija Bejchuka. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon135Zobacz więcej ...

Dzień ekwadorsko-podhalański

Wybrzmiała majowa modlitwa, jeszcze unosi się jej echo nad polaną przy kapliczce, ale dzieciaki, które zaczynają biegać wśród kwiatów już go nie słyszą. Ważniejsze teraz jest koło napędzane patykiem, drewniany ptaszek, co macha skrzydłami, kiedy po ziemi jedzie i drewniane koniki zaprzęgnięte do drewnianych wózeczków. To MALI HAMERNICY grupa z krakowskiej Nowej Huty rozpoczyna ostatni dzień narodowy na XVI Święcie Dzieci Gór.
A w takiej grupie to tylko wodzirej potrzebny, żeby bawili się razem. I zaczyna toczyć się „Koło młyńskie za cztery ryńskie”, kruche bardzo, bo łamie się co chwilę, a już zaraz talar przechodzi z ręki do ręki i zagadka: „Kto talara ma?” Moment i owce nie chcą iść do domu, bo się boją wilka złego, a i nie bez przyczyny, bo on tylko czyha, żeby jakąś porwać. Owce zmieniają się teraz w baby siejące mak, by szybciutko stać się figurami zmieniającymi się w… Na polanę wpada czterech chłopaków dwaj są końmi a dwaj woźnicami i zarządzają zabawę w koguty.
Górole, górole, górolska muzyka,
Cały świat obeńdzies, ni ma takiej nika…

To pierwsza odpowiedź MAŁYCH HAMERNIKÓW na pojawienie się kapeli, a po chwili tańce solowe, przyśpiewki no i „Zbójnicki” na koniec.
Piękny obrazek wpisujący się znakomicie w ideę Festiwalu.



 
DANZA E IDENTIDAT, taniec i tożsamość. Tożsamość narodu ekwadorskiego jest tą wartością, która wydała się najcenniejsza Marii Luzie Gonzalez, gdy pięć lat temu zakładała stowarzyszenie pod tą właśnie nazwą. DANZA E IDENTIDAT zaczęło organizować dla dzieci twórcze warsztaty plastyczne, muzyczne i taneczne. W sobotę mieliśmy okazję zobaczyć owoce pracy stowarzyszenia w tej ostatniej dziedzinie.
I… Niespodzianka! Fernando Flores, ambasador Ekwadoru w Polsce jest człowiekiem autentycznie łączącym w sobie miłość do tych dwóch narodów, do tych dwóch miejsc. Zakochany w Polsce od chwili, gdy w latach 80. przygotowywał wizytę Jana Pawła II w Ekwadorze, mówi, że gdyby nie mógł mieszkać na starość w swojej ojczyźnie, wybrałby kraj nad Wisłą.
W sobotni wieczór na estradzie Święta Dzieci Gór pan ambasador podziękował w imieniu swoim i grupy za troskę, jaką organizatorzy, władze miasta i jego mieszkańcy okazali wobec członków DANZA E IDENTIDAT. Poinformował o spotkaniu z prezydentem Nowego Sącza i planach współpracy miasta z Ekwadorem, wyraził dumę, że w Hali znajduje się część państwa ekwadorskiego, ludzie z Ekwadoru, którzy przekazują nam komunikat pokoju i radości. Na koniec zaprosił na scenę dyrektora Antoniego Malczaka i wicedyrektor Małgorzatę Kalarus, by wręczyć im upominki, dziękując za organizację Święta Dzieci Gór.
Zamponas, quena, charango, bombo, rondador… zagrały i charakterystyczne andyjskie brzmienie zaczęło powoli, a może szybciej niż powoli przenikać do krwioobiegu każdego z nas. Jednocześnie dzieci z Ekwadoru opowiedziały nam cudowną opowieść o swojej tradycji. Feeria barw niesłychanych zaczarowała nas. Tajemnicze maski, ozdoby mieniące się kolorem i cekinami, stroje tak różnorodne, jakby się Ekwadorczycy owinęli tęczą.

Boże Ciało, naczelnik wioski wyprowadza uroczyście tancerzy, błogosławi im. Dziewczęta tańczą z koszami pełnymi kwiatów. A po chwili jakiś niepokój, gdy z masek czterech tancerzy patrzy na nas i dobro i zło. Teraz większa grupa, a w ręku każdego dziecka – proporzec lub chorągiewka, to taniec plemion, łączący archaiczne wierzenia z chrześcijańskim kultem św. Piotra. Wśród proporców powiewają flagi Ekwadoru i Polski. Taniec chleba związany z górą o tym kształcie i nazwie, ale i z szacunkiem do tego, co również w kulturze naszego narodu jest bardzo ważne. A może już było? Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba z ziemi podnoszą przez uszanowanie dla darów Nieba, tęskno mi Panie. Na koniec tancerze z Ekwadoru próbowali zarazić nas zachwytem nad urokami wsi andyjskiej, co nie było trudne, opowiedzieli o rozterkach młodych dziewcząt szukających tej prawdziwej, jedynej miłości i wyrazili swoje umiłowanie swobody. Swoboda, swoboda, tyś moja uroda … Rosłażeś z groniami, rośnij razem z nami.
Warto było zobaczyć słońce w twarzach ekwadorskich dzieci, niewymuszone uśmiechy, sposób, w jaki patrzyły sobie w oczy. A gdzieś w tle troska o zachowanie tożsamości, pamięci o przodkach. To, co jest jednym z głównych elementów idei Święta Dzieci Gór.
Dzięki zespołowi DANZA E IDENTIDAT na stoiskach Festiwalu pojawiły się między innymi: melcochas, colocipnes, habas de sat, tostado, chulpi i kilka innych. Potrawy o egzotycznych nazwach, ale swojskim wyglądzie i smaku. Były zatem ziemniaki, piure nadziewane białym serem, jajka sadzone, kiełbaski, sałatki z czerwonych buraków i z sałaty i kilka innych potraw.
A gdy dzieci z Ekwadoru zeszły ze sceny, a na niej nie pojawiły się zespoły zapowiadające kolejny dzień narodowy, jeszcze bardziej jasna stała się prawda: „Czas, do domu czas!” Została już tylko niedziela.

Kamil Cyganik




Kultura jest wspólnym językiem

Wypowiedź Fernando Floresa ambasadora Ekwadoru w Polsce po sobotnim koncercie Święta Dzieci Gór.
Po pierwsze jest dla mnie przyjemnością, że mogę być w Nowym Sączu, mieście, które ma tak bogatą tradycję i historię.
Dzisiaj miałem spotkanie z prezydentem miasta. Ustaliliśmy przeprowadzenie wielu wspólnych projektów między Nowym Sączem a Ekwadorem. Stało się to dzięki kulturze, ponieważ Festiwal, który każdego roku odbywa się w Nowym Sączu, pozwala stworzyć szerokie pole dla współpracy i zrozumienia między naszymi krajami.
Tak, jak powiedziałem podczas spektaklu, kultura jest wspólnym językiem wielu narodów. Grupa Danza E identidat z Ekwadoru prezentuje właśnie ten język zrozumienia, pokazując swoja kulturę Nowym Sączu.
Spektakl, który obejrzeliśmy, tak naprawdę łączy nas jako narody. Muzyka zamienia się w most i pozwala, aby zarówno Polacy jak i Ekwadorczycy zainteresowali się bardziej tym drugim krajem.
Jestem pewien, że duża grupa Polaków będzie się chciała od dzisiaj więcej dowiedzieć na temat Ekwadoru. Może zapragną pojechać i poznać Ekwador na własne oczy, poznać kulturę, ludzi i historię. A Ekwadorczycy, jak już wrócą do swego kraju, będą tam najlepszymi ambasadorami Polski. Będą mogli mówić o Polsce i ludziach tu mieszkających, o uprzejmości Polaków, o kulturze Polaków.
Dzięki temu festiwalowi Ekwador i Polska są teraz sobie bliższe. I miejmy nadzieję, ze to się będzie powtarzało w każdym polskim mieście i w każdym mieście w Ekwadorze.
Wróć ...