![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Każdego roku piątki burzą rytm festiwalowego życia. Przed południem wszystkie zespoły gromadzą się w hali na próbie przed niedzielnym koncertem finałowym. To trudny dzień dla zespołów, pełen skupienia i wytężonej pracy. Może dlatego Jasiek Plewa snuje rozważania o góralskiej robocie. "Hej, górolicek jo se, hej, w małym kapelusku, hej, syćko umiem robić, hej, ino pomaluśku" - taką informację o stosunku górali do pracy można znaleźć w jednej z popularnych podhalańskich przyśpiewek. Pracowitość należy do podstawowych cech góralskiej natury. Żeby cokolwiek na zbyrkach, grapach, na płonej górskiej ziemi się urodziło, trzeba wlać w bruzdy sporo potu. Góry zdają się mówić: my swojej natury nie zmienimy, jeśli wybrałeś nasze wysoczyzny, wiedz, że nie będzie ci łatwo...
Ale przy całym szacunku do pracy góral zachował rzymską filozofię, hołdując starożytnej zasadzie: festina lente - spiesz się powoli. Jako ludzie gór jesteśmy pracowici. Robotysię nie boimy. I robotę umiemy robić. Jesteśmy w przcy dokładni, sumienni, akuratni. Ale umiemy ją też szanować. Polegutku-ze, nie na sermater, a powoli. Kiedy się patrzy na pracującego górala, to człowiek odnosi wrażenie, jakby to wiatr piłował górskie grzbiety. Uparcie, bez pośpiechu, do końca.




































