Wyszukaj:
MCK SOKÓŁ TV
Mszą świętą odprawioną na dziedzińcu bazyliki św. Małgorzaty w Nowym Sączu rozpoczął się rano XII Międzynarodowy Festiwal Dziecięcych Zespołów Regionalnych "Święto Dzieci Gór".
Zapłakało niebo nad Nowym Sączem, ale dla Święta Dzieci Gór deszcz też ma swoją urodę i atmosferę. Cykl dni narodowych rozpoczęli Bułgarzy i Lachy Sądeckie.
Jak powiadają górale, zepśniła się pogoda. Cały dzień sądecką dziedzinę zalewał deszcz. A ponieważ zadaszenie nad sądeckim Rynkiem miało zabezpieczyć jedynie koncert inauguracyjny, a potem je wywiało, więc ani mali górale z Jakucji, ani z Żywiecczyzny przed południem nie wystąpili.
Inaczej się umawialiśmy z Opatrznością. A tymczasem już drugi dzień lało, co oczywiście nie miało dobrego wpływu na samopoczucie dzieci gór i ogólną atmosferę festiwalu. W czasie deszczu dzieci się nudzą. Niemniej Bułgarzy byli gośćmi swoich kamratów z Nawojowej, a Hiszpanie pojechali do Siedlca i mieli to szczęście, że w Kopalni Soli w Bochni sto kilkadziesiąt metrów pod ziemią nie padało.
Wypogadza się nad naszym Festiwalem. Bardzo powoli i opornie, niemniej humory dzieci gór wyraźnie się poprawiły. Wyprawy do skansenu w Falkowej, niestety, przepadły, bo na to potrzebny byłby sprzęt pływający. Natomiast mali Chińczycy z Tajwanu zafundowali sobie wycieczkę do Kopalni Soli w Wieliczce i do Krakowa.
Było już bardzo groźnie. Józef Broda przerwał próbę koncertu finałowego, bo ulicą Nadbrzeżną koło hali widowiskowo-sportowej płynęła rzeka. Z brzegów wystąpiła Kamienica. Dzieci trzeba było ewakuować. W południe woda opadła, elektrycy włączyli prąd i można było podjąć decyzję, że wieczorny koncert Hiszpanów oraz ich kamratów z Siedlca może się odbyć.
Zajarzyło wreszcie u Ponbócka na niebie. Bo między dziećmi zaiskrzyło już dawno. Mimo paskudnej pogody atmosfera Święta Dzieci Gór tradycyjnie pełna jest ciepła, serdeczności i radości. Niestety, dzisiaj przedostatni dzień festiwalu, a narodowy - ostatni.
W pełnym słońcu, przy lekkim wietrze, w scenerii odpustowych kramów, ekumeniczną mszą świętą przed bazyliką św. Małgorzaty dzieci gór żegnały się z gościnnym Nowym Sączem. Odezwały się muzyki gór świata, potem Brodowa trombita i ksiądz Antoni Bednarz, szef Katolickiego Centrum Kultury w Krakowie, główny celebrans nabożeństwa, wygłosił krótką homilię, w której podkreślał rolę kultury w życiu człowieka, a powołując się na księdza Tischnera, powiedział, że człowiek bez ducha kultury karłowacieje, w końcu umiera.































