Codziennie kolejne pary kamrackie kąpią się w krytym basenie nad Kamienicą, codziennie koncertują w Krynicy, ale to w niczym nie rekompensuje zwiedzania polskich gór w pełnym słońcu. Koncert na Rynku oczywiście odwołano. Deszcz nie ma wpływu jedynie na frekwencję na wieczornych koncertach. A może jej sprzyja, bo już trzeci raz z rzędu hala przy Nadbrzeżnej jest wypełniona po brzegi.
Dziś mamy na Święcie Dzieci Gór dzień litewsko-krakowski. Para kamracka znamienna i w pewnym sensie wyjątkowa. Mali NIECIECZANIE pochodzą z północnej części Powiśla Dąbrowskiego, z krainy nizinnej Krakowiaków Wschodnich. Jest to rozległa dolina Dunajca z charakterystyczną szachownicą pól poprzecinaną przez rzędy malowniczych wierzb. Podobnie Litwini przyjechali z południowych nizin, w miasteczka Alitus. Obecność obu zespołów można zatem uznać za próbę poszerzenia formuły festiwalu i zapraszania do Nowego Sącza zespołów spoza regionów górskich. Bo jak porównywać ową oryginalność kultury górali bez odniesienia do folkloru ludów nizinnych? Zresztą, warto przypomnieć, że pawie pióra zaszumiały na estradzie ŚDG dopiero kilka lat temu. I teraz już trudno sobie wyobrazić festiwalowe kamractwo bez Krakowiaków.
Litwini zachwycili nas przede wszystkim pewną liryką, jaką przesycone są ich tańce i pieśni. Zaprezentowali zarówno tańce autentyczne jak i stylizowane w znakomitym technicznie opracowaniu choreograficznym. Zarówno ze swego regionu jak i innych litewskich enklaw etnograficznych. Folklor litewski w ich wykonaniu jest na pewno poprawny, nawiązujący do tematyki pracy, przyrody, uczuć, ale brakuje w nim sięgania do charakterystycznej dla kultury ludowej magii i tajemnicy, obrzędu i obyczaju starodawnego. Zadbali o przedstawienie pełnego portretu swego regionu. Serwowali siuskes - potrawę z ziemniaków oraz sprzedawali wyroby swojego rzemiosła artystycznego.
NIECIECZANIE nie mogli okazać się gorsi. Wszak kuchnia i urodzajne pola Powiśla też mają swoje ogromne walory. Stąd widzowie mogli pokosztować znakomitego żuru, pierogów z kapustą, kołaczy, placków pieczonych na blasze, ogórków kiszonych, chleba prosto z pieca i serów.
Kalendarium
Wyszukaj:
MCK SOKÓŁ TV
DZIEŃ LITEWSKO-KRAKOWSKI
Inaczej się umawialiśmy z Opatrznością. A tymczasem już drugi dzień lało, co oczywiście nie miało dobrego wpływu na samopoczucie dzieci gór i ogólną atmosferę festiwalu. W czasie deszczu dzieci się nudzą. Niemniej Bułgarzy byli gośćmi swoich kamratów z Nawojowej, a Hiszpanie pojechali do Siedlca i mieli to szczęście, że w Kopalni Soli w Bochni sto kilkadziesiąt metrów pod ziemią nie padało.






































