Goście z Tajwanu gościli w maminej izbie u swoich kamratów u podnóża Tatr, w Szaflarach. Te spotkania w rodzinnych wsiach są szczególnie wzruszające. Jak donosi nasz reporter Mateusz Rompała, chorąży „Niecieczan”, wczoraj w Niecieczy podejmowano Litwinów z iście powiślańską gościnnością. Przyjaciele znad Niemna zjedli obiad w domach rodzinnych swoich kamratów, obejrzeli Zalipie z malowanymi chatami, jeździli bryczkami po okolicy, wspólnie koncertowali dla całej gminy, wymienili sympatyczne upominki, a potem aż do zmierzchu bawili się wspólnie z rodzicami przy smakowitych potrawach z grilla i muzyce niecieczańskiej kapeli. Dzisiejsze zaplanowane wycieczki do skansenu w Falkowej i zwiedzanie Nowego Sącza, niestety, trzeba było odwołać. Podobno od zachodu idzie pogoda…
Komfort (choć nie owa namiotowa atmosfera) hali nad Kamienicą pozwala na spokojne próby i planowanie wieczornych koncertów. Dziś gospodarzami jest grupa ILIKCZAAN z Baliktachu w Jakucji i MAŁY HAŚNIK z Żabnicy w Beskidzie Żywieckim.
Fantastyczny, świetnie wykonany przez dzieci z Jakucji program charakteryzował folklor ich kraju jako zjawisko duchowe silnie związane z lirycznym pięknem natury, ale równocześnie natury wymagającej od człowieka hartu i sił do walki z jej srogością i trudnymi warunkami bytowania. Klimat tych tańców prowadził widza przez spokojne, wręcz metafizyczne pojednanie z przyrodą, pokłony oddawane słońcu, tajdze, życiu, po dynamiczne baletowe interpretacje scen walki wielkich myśliwych północy. Szalenie malowniczo w strojach wykonanych głównie ze skór i futer zwierzęcych, w ruchach łagodnych, układach wręcz tchnących elegancją i harmonią przyrody – prezentowali się młodzi Jakuci. Naszej wiedzy o ich kulturze dopełniły serwowane po koncercie pierogi, racuszki i koszyczki z mięsem oraz wyroby rzemiosła artystycznego – drumle, talizmany, wisiorki i książki o Jakucji.
MAŁY HAŚNIK pokazał widowisko oparte na inscenizacji zabaw dziecięcych, charakterystycznych dla swojej wsi, pokolenia dziadków i regionu. W Nowym Sączu był już cztery lata temu. I trzeba przyznać, że wielce udoskonalił swój taniec i śpiew, zmężniał, rozwinął się jako storczyk na hali pod Rycerzową. Kolejny dzień Święta Dzieci Gór upłynął spokojnie, a jego efekt artystyczny i emocjonalny na pewno zapadnie w pamięć sądeczan na zawsze.
Mieszkańcy Żabnicy przygotowują się na przyjęcie Jakutów, którzy w domach „kamratów” będą podejmowani w najbliższy piątek.




































