Kalendarium

<< Maj 2012 >>
Kino
PnWtŚrCzPtSobNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

MCK SOKÓŁ TV

1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (1)

Zespół KAGAMI. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon6Zobacz więcej ...
1. Konfrontacje Teatrów Dzieci i Młodzieży Teatralne Lustra (2)

Zespół Galimatias z Żabna. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon5Zobacz więcej ...
Zapraszamy do operalni

Operalnia to jest to!. Autor: Paweł Dąbrowski.

 

Odsłon792Zobacz więcej ...
Barwny świat Krzysztofa Bojarczuka

Rozmowa z Krzysztofem Bojarczukiem. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon145Zobacz więcej ...
VII LABIRYNT HISTORII  'Moskwa 1612' (2)

Koncert Jurija Bejchuka. Autor Wiesław Żygłowicz.

Odsłon135Zobacz więcej ...

FINAŁ

Pora się pomału rozstawać. Nie jest łatwo. Dzieci się naprawdę zżyły ze sobą. Nikt ich ku sobie nie naganiał, nie ponaglał. Najwięcej dobra uczyniło spontaniczne lgnięcie ku sobie, dziecięca ciekawość kamrata, tego jak mieszka, co czuje, czym się raduje, co lubi, jak i czego się uczy, co robi po szkole. Był na to czas, bo sądecki festiwal, daje dzieciom potrzebny oddech, porę na pogadanie, przechadzki, na zabawę.


- Tyle mi naopowiadano o tych przyjaźniach, o tym kamraceniu się, że zrodziło to moją nieufność i w końcu zacząłem się obawiać, co ja tu zastanę - mówił dziś rano na spotkaniu instruktorów, rady artystycznej i organizatorów festiwalu Jacek Wójcik, kierownik zespołu „Kurpie”, który miał partnerską grupę Słowaków z Preszowa. W sobotę cały dzień byli wspólnie w preszowskich domach, dali koncert. – Puściłem jednak wszystko na żywioł i się okazało, że tak trzeba. Festiwal z takim pomysłem się sprawdza. Naprawdę było super. To pierwszy w dziejach imprezy wspieranej przez marszałka i lokalny samorząd przypadek, że goście zagraniczni wzięli do swoich domów grupę polską. Zawsze było odwrotnie. Jak tu jednak jechać do Ostrołęki na jeden dzień? Bliżej do Preszowa, równe sto kilometrów. Pojechały więc „Kurpsie” na Słowację, pięknie się tam pokazały. Teraz granice symboliczne, a „Święto dzieci gór” ma formułę otwartą.
Na ostatniej konferencji prasowej sypnęły się podziękowania od instruktorów z „Małego Podegrodzia”, serbskiego zespołu „Djido”, od Ormian, z flagą i małym zegarem, by odmierzał szybko czas do następnego roku. Mirosłav Silaski, szef muzyczny „Djido” zwrócił się z prośbą, by było ciutkę więcej czasu na kamracenie się wszystkich zespołów razem, nie tylko w grupach. O społecznym odbiorze imprezy mówiła przedstawicielka Ministerstwa Kultury Anna Szabat: Obserwowałam ludzi, słuchałam ich komentarze. Mieszkańcy Nowego Sącza rzeczywiście żyją festiwalem, oglądają go z wielkim zainteresowaniem i tłumnie. To cieszy, że niezwykła impreza, mająca jako ideę trwałość tradycji ludowej i jej przekazywanie dzieciom przez dorosłych, cieszy się popularnością. Przy instruktorach, Mirosława Bobrowska odczytała protokół rady artystycznej. Międzynarodowa grupa specjalistów od folkloru wyszła z takiego założenia: niech będzie pochwalony każdy zespół za to, co dobrego uczynił, swoim występem przyczyniając się do wspólnego dobra. Podkreślono więc najbardziej charakterystyczne, ciekawe i zauważone cechy programów poszczególnych zespołów.
Podczas koncertu finałowego, w którym grupy popisywały się tym, co nauczyły od kamratów, każde dziecko otrzymało własne pamiątkowe zdjęcie całej rodziny kamrackiej zrobione rano pod ratuszem. Wymieniano drobne upominki. Ileż było przy tym wzruszenia, bisów, radosnego żywiołu. Do późnego wieczora. Zaraz po koncercie musiały już wyjechać „Jedlicki”, za to Izraelczycy posiedzą jeszcze trzy dni w oczekiwaniu na połączenie lotnicze. Emocje i wspominki będą się więc wyciszać pomału, ale chyba nie do końca, bo świątecznego ogieńka na rok wystarczy.
- Mam nadzieję, że kamrackie spotkania i przyjaźnie nie skończą się wraz z ucichnięciem trombity Józka Brody, ale będą trwać, rozwiną się we wzajemne trwałe kontakty i wizyty – życzył małym góralom dyrektor Malczak.
Jakby na potwierdzenie tych słów kierowniczka zespołu „Piecuchy” z Nawojowej powiadomiła, że wróciła z dziećmi z Bułgarii, gdzie na ich cześć... zorganizowano festiwal! Trochę podobny w formule do „Święta Dzieci Gór”. W ubiegłym roku „Piecuchy” były gospodarzem na sądeckim festiwalu i kamraciły się z Bułgarami.
A więc może jednak rzeczywiście „do zobaczenia”...

Wróć ...